sobota, 25 stycznia 2014

Jak wykończyć świeżo wstawione okno

No tak, tytuł jest trochę dziwny, ale to było tak:
Jakiś czas temu wymieniliśmy w domu wszystkie okna. Stare drewniane zostały wywalone, nowe plastikowe wstawione, uszczelnione pianką i... tak by zostało gdyby nie to, że jestem bardzo niecierpliwa i skoro chciałam mieć szybko ładnie wykończone okna to musiałam to zrobić sama. Okazało się, że to nie jest wcale trudne. Pokażę tutaj jak to zrobiłam na przykładzie okna w takim małym pomieszczeniu, które nazywamy schowkiem (to miejsce na nasze kurtki i buty, odkurzacz i takie tam). Okno wyglądało tak:


Jak widać okno to nie miało parapetu, ale wcale nie miałam zamiaru latać po sklepach i szukać takowego, tylko postanowiłam położyć tam zwykłe płytki ceramiczne, czyli kafelki łazienkowe. Znalazłam kilka jakichś resztkowych kafelków w piwnicy. Były w kolorze beżowym do czego akurat bardzo pasowała zaprawa do fug pozostała z remontu łazienki (również beżowa).
Jeżeli chcecie powtórzyć mój wyczyn ;) róbcie dokładnie tak:

Jeśli płytki mają być ułożone symetrycznie, to należy zacząć od zmierzenia szerokości i głebokości wnęki okiennej i odpowiedniego docięcia kafelków. Ja zaplanowałam pośrodku jedną całą płytkę i dwie obcięte po bokach.


Następnie musimy obciąć ostrym nożem wystającą piankę:


 I oderwać taśmy zabezpieczające:


Kolejnym krokiem jest nałożenie zaprawy tam gdzie ma być parapet (zaprawę przygotowywujemy według przepisu na opakowaniu :)). Musimy ją wcisnąć dokładnie we wszystkie szczeliny, jeśli znajdą się tam większe dziury możemy tam powsadzać małe kamyki, potłuczone kawałki płytek, albo nawet kawałki obciętej wcześniej pianki.


Zaprawę nakładamy potem na płytkę (pierwszą kładziemy tę płytkę od ściany). Jak widać na zdjęciu ja nałożyłam bardzo grubą warstwę zaprawy - i na płytkę i na parapet - ponieważ okno w stosunku do parapetu było dość wysoko umieszczone.



Później należy wypoziomować płytkę - w tym celu trzeba położyć na niej poziomicę i dociskać płytkę w różnych miejscach aż do momentu uzyskania poziomu. Można położyć płytki z lekkim spadkiem w stronę pokoju - tak się chyba kładzie parapety, nie wiem dlaczego, ale tak właśnie zrobiłam :)




Kładziemy wszystkie płytki, przy każdej sprawdzając poziom i pamiętając o wkładaniu krzyżyków aby utrzymać równe przerwy między nimi:


W tym momencie Wasz parapet może być już gotowy (oczywiście po wyschnięciu zaprawy) ale ja postanowiłam pokombinować i dokleić sobie jeszcze front z kafelków pociętych na mojej przedpotopowej maszynie do ciecia płytek:


Wyglądało to tak:


Na tym etapie miałam małą zagwozdkę, co tu zrobić aby kawałki płytek doklejone pod parapetem nie spłynęły mi w dół. Poradziłam sobie w taki oto sposób:


Po prostu dwie listewki zakleszczone pomiędzy płytkę i podłogę :) Miałam niestety tylko dwie takie listewki i dlatego musiałam każdy kolejny kawałek kafelka przyklejać dopiero po wyschnięciu poprzedniego co przedłużyło całą operację o kilka dni.
Gdy już zaprawa ładnie mi przeschła przejechałam drobnym papierem  ściernym krawędzie płytek (te miejsca po obcięciu na maszynie były bardzo ostre). Papierem ściernym trzeba też wyrównać wszystkie plamy z zaprawy na ścianie aby była równa.



Gdy zaprawa będzie już na pewno sucha, należy przygotować sobie tzw. fugę czyli zaprawę do fugowania. Również według przepisu na opakowaniu :). Potem musimy wcisnąć fugę we wszystkie szczeliny. Ja musiałam wcisnąć ją również pod spód frontowych kafelków:


Musimy dokładnie tak wszystko wyciapciać w tej fudze, potem zebrać nadmiar szpachelką i tak zostawić do przeschnięcia. Na tym etapie fuga jest bardzo miękka i mycie parapetu poskutkowałoby wymyciem dużej jej ilości ze szczelin. Schnięcie fugi zależy od temperatury i wilgotności powietrza więc nie mogę powiedzieć kiedy przejść do następnego etapu, trzeba po prostu co jakiś czas sprawdzać stan fug.
Kiedy już fuga wyschnie na tyle że nie jest już taka płynna ale jeszcze daje się formować, wtedy należy zebrać nadmiar masy wilgotną gąbką (zwykły zmywak kuchenny jest do tego celu bardzo dobry). Potem następuje bardzo ważna czynność - od niej zalezy ostateczny wygląd naszego parapetu - trzeba ostrożnie i pieczołowicie przejechać zwilżoną gąbką każdą fugę, tak żeby były one równiutkie i lekko wklęsłe w stosunku do płytek. Jeśli gąbka nie działa, można to zrobić palcem :)  I tak zostawić do całkowitego wyschnięcia.

Potem dopiero, jak już wszystko jest na pewno suche, można zmyć całość mokrym zmywakiem. Takie mazy fugi jak na zdjęciu powyżej bardzo łatwo dają się w ten sposób zmyć. I to jest koniec pracy przy parapecie, teraz czas zacząć, jak ja to nazywam "obgipsowywanie" okna.
Można to zrobić w dwojaki sposób: wszystko obłożyć szarym zwyczajnym gipsem, wyrównać, pozostawić do wyschnięcia i przetrzeć papierem ściernym ale nie polecam tego sposobu. Po pierwsze - gips ten jest bardzo twardy i gdy trzeba papierem ściernym przetrzeć nawet drobne nierówności - to ręce odpadają. Po drugie - jest ciemnoszary i żeby go zamalować trzeba położyć kilka warstw farby. Najlepiej jest na ten gips nałożyć gładź szpachlową - może jest więcej pracy przy nakładaniu, natomiast gładź jest miękka i docieranie do idealnej gładkości jest lekkie i przyjemne. Gładź ta jest również czysto biała i można obejść się bez malowania, a gdy jednak chcemy ją pomalować - często wystarczy jedna warstwa farby.
Nakładanie warstwy gipsu zaczynamy od góry i wyrównujemy, rogi można palcem:


Tutaj też większe dziury można zatkać kamykami. Gdy gips przeschnie - można to przyspieszyć suszarką - nakładamy gładź szpachlową:



 Im lepiej "ugłaskamy" obie warstwy tym mniej będziemy mieli potem wyrównywania  papierem ściernym: 



Potem już tylko malowanie:


 I po generalnym myciu, przy jeszcze mokrej farbie okno wygląda tak:
 

A tak wygląda już gotowe, po powieszeniu firanki:


I tak naprawdę żadnym kosztem, bo przy wykorzystaniu materiałów które miałam w domu (pozostałości po remoncie), uzyskałam całkiem przyzwoicie wyglądające okno z łatwym do utrzymania w czystości parapetem :)

12 komentarzy:

  1. Ha, tez tak wykończyłam parapet (sama), ale nie przyszło mi do głowy, żeby "wyciągnąć" płytki na ścianę, super wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie, nareszcie pierwszy komentarz pod najczęściej czytanym moim wpisem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za ten artykuł. Właśnie zabieram się za dwa okienka w piwnicy. {ara[etu nie planuję, więc pewnie będzie łatwiej. Na początek obkleiłem nowe futryny taśmą papierową i idę sprawdzić, co mi zostało z zapasów poremontowych :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super pomysł. Szukam właśnie sposobu na obrobienie kilku okien w domu, możliwe że właśnie Twój wykorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest nie do końca wykończenie - piankę trzeba koniecznie pokryć silikonem lub lepiej okleić specjalną taśmą paroszczelną. Dlaczego ? Jeśli tak nie zrobimy po kilku latach pianka rozpadnie się i będzie zimno w domu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moi fachowcy dziś kończą pracę przy parapetach, tak więc jutro musze sama wykończyć okno:) Twój materiał nastroił mnie pozytywnie i dał kopa do pracy, bo nie wiedziałam jak się do tego zabrać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna robota. Ja do szlifowania używam oprócz papieru ściernego - szlifierki http://www.mirka.com/pl/pl/. Praca jest o niebo łatwiejsza.

    OdpowiedzUsuń
  8. super, dzięki za wpis, zrobię zamiast obróbki blacharskiej na kleju elastycznym, powiedziałabym kamień z serca, :) powodzenia z rozwiązywaniem rozmaitych problemików!

    OdpowiedzUsuń
  9. sowa jesteś genialna a jak dałaś radę z zewnętrznej strony?bo fachowcy przy wymianie okien zapomnieli zrobić obróbki zewnętrznej i teraz sama muszę to zrobić

    OdpowiedzUsuń